Młodzieżowy Ośrodek Socjoterapii w Przemyślu

Idź do spisu treści

Menu główne:

 

Z nami czeka Cię bezpieczne lądowanie:)

"Powstań, ty, który już straciłeś nadzieję. Powstań, ty, który cierpisz. Powstań, ponieważ Chrystus objawił ci swoją miłość i przechowuje dla ciebie nieoczekiwaną możliwość realizacji."

Św. Jan Paweł II

 
 
 

Kiedy byłam mała, ojciec był dla mnie czymś takim jak światełko w lodówce. I ojciec, i światełko było w każdym domu, lecz w rzeczywistości nikt nie wiedział co robią, zarówno jedno, jak i drugie, kiedy już drzwi zostały zamknięte.
Mój ojciec wychodził z domu każdego ranka, a wieczorem, gdy wracał, wydawał się szczęśliwy, że znów nas widzi. Jedynie on potrafił otworzyć słoik z ogórkami, podczas gdy innym to się nie udawało. Tylko on nie bał się chodzić sam do piwnicy. Zacinał się przy goleniu, lecz nikt nie dawał mu buzi, aby uśmierzyć ból, ani się tym nie przejmował. Kiedy padał deszcz, oczywiście on szedł po samochód i ustawiał go przed wejściem. Gdy ktoś zachorował, on wychodził kupić lekarstwa. Zastawiał pułapki na myszy, przycinał róże, aby można było wejść do domu nie kłując się. Kiedy dostałam w prezencie mój pierwszy rower, przez wiele kilometrów pedałował obok mnie, aż w końcu nauczyłam się radzić sobie sama. Bałam się wszystkich innych ojców, ale nie mojego. Kiedyś przygotowałam mu herbatę. Była to tylko osłodzona woda, lecz on usiadł na dziecięcym krzesełku i popijał ją, twierdząc, że jest wyśmienita.
Za każdym razem, gdy bawiłam się lalkami, lalka - mama miała zawsze mnóstwo rzeczy do zrobienia.
Nie wiedziałam jednak, co kazać robić lalce - tacie, więc mówiła ona tylko: - Dobrze, no to idę do pracy, - a potem wrzucałam ją pod łóżko.
Kiedy miałam dziewięć lat, któregoś ranka mój ojciec nie wstał z łóżka, by jak zwykle pójść do pracy. Zabrano go do szpitala, gdzie umarł następnego dnia. Wówczas poszłam do swojego pokoju i wyciągnęłam spod łóżka lalkę - tatę. Odkurzyłam ją i posadziłam na łóżku. Mój ojciec nigdy nic nie robił. Nie wyobrażałam sobie, że jego odejście sprawi mi tyle bólu. Do dzisiaj nie wiem, dlaczego.


Bruno Ferrero

 
 
 

Pewien człowiek zabłądził na pustyni i od dwóch dni wędrował wśród nie kończących się,
rozgrzanych słońcem piachów. Był już u kresu sił.
Niespodziewanie ujrzał przed sobą sprzedawcę krawatów.
Nie miał on przy sobie nic innego - jedynie mnóstwo krawatów.
I natychmiast próbował sprzedać jeden z nich
człowiekowi umierającemu z pragnienia.
Wyczerpanemu i spragnionemu wędrowcy handlarz wydał się szalony:
Czyż ktoś przy zdrowych zmysłach
próbowałby sprzedać krawat człowiekowi łaknącemu jedynie wody?
Sprzedawca wzruszył obojętnie ramionami i ruszył w dalszą drogę.
Przed zapadnięciem zmroku znużony wędrowiec,
już z wielkim trudem poruszający zbolałymi nogami, uniósł głowę i osłupiał:
znajdował się przed elegancką restauracją,
obok której stał szereg samochodów!
Budynek był okazały, a dookoła niego rozciągała się pustynia.
Z trudem dowlókł się do drzwi restauracji i prawie mdlejąc z pragnienia wyszeptał:
- Litości, wody!
- Przykro mi, proszę pana,
- rzekł ze współczuciem uprzejmy szwajcar
- nie przyjmujemy gości bez krawatów.

Są osoby przemierzające pustynię swego życia
z ogromnym pragnieniem przyjemnych doznań.
Za głupców uważają tych, którzy chcą ich zapoznań z Ewangelią.
Jest to posłanie zbyt zaskakujące dla ich pustyni!
Lecz kiedy zapragną wejść do "Hotelu Pana", zostanie im powiedziane:
"Przykro mi, tutaj nie można wstąpić bez odnowionego serca".


Bruno Ferrero

 
 
 
 
 

Któregoś wieczoru, gdy mamusia przygotowywała kolację,
jedenastoletni syn stanął w kuchni, trzymając w ręku kartkę.
Z oficjalną miną, dziecko podało kartkę matce, która wytarła sobie ręce w fartuch i przeczytała, co było napisane:

" Za wyrwanie chwastów na ścieżce: 5000
0 lirów.
Za uporządkowanie mojego pokoju: 10.000 lirów.
Za kupienie mleka: 1000 lirów.
Za pilnowanie siostrzyczki (3 popołudnia): 15.000 lirów.
Za otrzymanie dwukrotnie najlepszego stopnia: 10.000 lirów.
Za wyrzucanie śmieci co wieczór: 7000 lirów. Razem 48.000 lirów."
Mama spojrzała czule w oczy syna.
Jej umysł pełen był wspomnień. Wzięła długopis i na drugiej stronie kartki napisała:

Za noszenie ciebie w łonie przez 9 miesięcy: 0 lirów.
Za wszystkie noce spędzone przy twoim łóżku, gdy byłeś chory: 0 lirów.
Za te wszystkie chwile pocieszania ciebie, gdy byłeś smutny: 0 lirów.
Za wszystkie osuszone twoje łzy: 0 lirów.
Za to wszystko, czego ciebie nauczałam dzień po dniu: 0 lirów.
Za wszystkie śniadania, obiady, kolacje, podwieczorki i śniadania do szkoły: 0 lirów.
Za życie, które ci daję każdego dnia: 0 lirów.
Razem: 0 lirów".

Gdy skończyła, uśmiechając się matka podała kartkę synowi.
Ten przeczytał to, co napisała i otarł sobie dwie duże łzy,
które pojawiły się w jego oczach.
Odwrócił kartkę i na swoim rachunku napisał: "Zapłacono".
Potem chwycił mamę za szyję i obsypał ją pocałunkami.
Gdy w osobistych i rodzinnych stosunkach zaczynają się pojawiać rachunki,
wszystko się kończy.
Miłość jest bezinteresowna albo nie istnieje.

Bruno Ferrero

 
 
 
 

„Młodość jest szczególnym czasem nadziei, gdyż ma w stosunku do przyszłości różne oczekiwania. W młodości człowiek ma ideały, marzenia i plany. Młodość to czas dojrzewania do wyborów decydujących o reszcie życia. Być może z tego powodu jest to okres stawiania z wielką siłą fundamentalnych pytań: dlaczego jestem na ziemi, jaki sens ma życie, jakie będzie moje życie, jak znaleźć szczęście, dlaczego istnieją cierpienie, choroby i śmierć, co dzieje się po śmierci. Te pytania pojawiają się wtedy kiedy trzeba zmierzyć się z przeciwnościami, które czasem wydają się nie do pokonania”.

Papież Benedykt XVI

 



"
Trzeba, ażeby młodość była „wzrastaniem”aby niosła z sobą stopniową akumulację wszystkiego, co prawdziwe,
co dobre i piękne — nawet gdy bywa ona
„od zewnątrz” połączona z cierpieniami, utratą bliskich i drogich osób, oraz z całym doświadczeniem zła, jakie nieustannie daje
o sobie znać w tym świecie, w którym żyjemy."

Św. Jan Paweł II do Młodych

 
 



"Jeśli będziecie tym czym macie być - zapalicie cały świat"

Św. Jan Paweł II



"Pamiętając o tym, że człowiek nie może żyć
i nie może być zrozumiany bez miłości, wzywam was wszystkich byście wzrastali
w człowieczeństwie, byście przyznawali absolutne pierszeństwo wartościom duchowym, byście przeobrażali się
w "nowych ludzi", coraz pełniej uznając
i przyjmując w waszym życiu obecność Boga, który jest Miłością (...)"

Św. Jan Paweł II

 
 
 
 

Modlitwa w intencji młodych.

 


Ojcze nasz, zatroskani o młodzież, prosimy Cię o szczególne dla niej łaski. Pomóż młodym znaleźć prawdę, której pragną i spraw, by nie gorszyli się fałszem i obłudą świata. Zachowaj ich wrażliwe dusze od zła i niemoralności, która odbiera sens życia i nadzieję oraz oddala od Ciebie, Boże, który jesteś dobrem jedynym i celem naszym. Wskaż im, Ojcze, jak przygotować się nauką i pracą do podjęcia czekających ich w życiu obowiązków. Niech cieszą się pięknem świata i radują swoją młodością, niech zaufaniem darzą rodziców i wychowawców. W Twoim Synu, a Panu naszym Jezusie Chrystusie niech znajdą drogę, prawdę i życie. Amen.



Nasze filmy...

 
Przeżyjmy to jeszcze raz - 2016
Piosenkę napisała i wykonała Aneta Szczepańska - absolwentka Niepublicznego Gimnazjum Sióstr Opatrzności Bożej w Przemyślu.
Jasełka i Wieczerza Wigilijna 2014
Zakończenie Roku Szkolnego MOS w Przemyślu
Utwór Anety Szczepańskiej - wychowanka Naszego MOS
 
 
 
 
 
 
Poświęcenie MOS w Przemyślu
 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego